Pasja po tacie i obsługa podnośników

Człowiek, który nie ma w życiu żadnych zainteresowań chyba nie może powiedzieć do końca, że naprawdę żyje. Zgodzicie się z tą tezą? Myślę, że pomimo tego jak brzmi, nie jest ona wcale tak bardzo kontrowersyjna. Ja interesuję się motoryzacją już od wielu lat.

Podnośniki nożycowe i inne moje pasje

podnośniki nożycowe

Myślę że pierwsze oznaki mojej przyszłej pasji pojawiły się już, kiedy miałem trzy latka i „pomagałem” tacie naprawiać jego motocykl. Do dziś zawsze trzymam w pobliżu zdjęcie małego berbecia z kluczem w ręku i uśmiechem przebijającym spod smaru na twarzy. Dzisiaj, dwadzieścia lat później ma ono dla mnie znaczenie nie tylko sentymentalne. Dorastając, coraz więcej czasu spędzałem z ojcem, również w jego własnym warsztacie samochodowym – mówić kolokwialnie: złapałem tego bakcyla. Już jako piętnastolatek wiedziałem jak obsługiwać takie urządzenia jak podnośniki samochodowe, za przykład mogą posłużyć podnośniki nożycowe. Trzeba jednak przyznać ojcu, że zawsze był ostrożnym człowiekiem i nigdy nie pozwalał mi niczego robić bez nadzoru. O ile podnośniki kolumnowe to w gruncie rzeczy urządzenia proste w obsłudze – a przynajmniej z mojej perspektywy, to jest również sporo innych, których mogłem zacząć samodzielnie używać dopiero pod koniec mojego kształcenia na mechanika w szkole zawodowej. Tak jak na przykład montażownice ciężarowe.

Wiedza zebrana dzięki pasji i tacie zrobiła ze mnie jednego z najlepszych uczniów, a dziś razem z nim prowadzę warsztat. I jedno, co na pewno mogę powiedzieć o swoich wyborach i zainteresowaniu, to to, że kocham swoją pracę i czerpię z niej dużo satysfakcji. A i pieniądze są w porządku.

Psychologia sprzedaży i stojaki na ulotki<< >>Wodzirej jako alternatywa dla orkiestry