Lipiec 10, 2017 Wyposażenie domu 0

Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z dzieciństwa. Lepsze, gorsze, te które się pielęgnuje i te, które chce się wyrzucić z pamięci. Moje dzieciństwo to wspomnienia o babci i jej domu. To ciepło, które stamtąd płynęło: od niej, z całego domu i z pieca kaflowego, przy którym spędzaliśmy zimowe wieczory.

Budowę kominka kaflowego motywował nie tylko sentyment

budowa kominka kaflowegoJa te wspomnienia uwielbiam pielęgnować, a nawet inaczej – postanowiłam im wyjść naprzeciw. Przy wyborze kominka w swoim nowym domu, postanowiłam wybrać kominek kaflowy. Oczywiście, sprawdziłam i jego zalety, i wiem, że jest ich dużo, ale przede wszystkim to pozytywne skojarzenie było dla mnie najważniejsze. Nagrzane plecy nie parzyły, ale grzały rozkosznie; dokładanie węgla stanowiło radochę – dla nas, dzieciaków patrzących. Babcia zawsze robiła to sprawnie. Piec kaflowy na węgiel nie był do obsługi dla dzieci. Dziś te same piece mają wkłady i pali się w nich drewnem, ale kafle sprawiają, że ciepło w pomieszczeniu rozchodzi się równomiernie i przenika wszystko. Dlatego mówi się, że piece kaflowe tworzą przyjazny mikroklimat w pomieszczeniu. W pełni się w tym zgodzę. Na początku nie byłam pewna czy znajdę jakiegoś zduna w pobliżu, ale bardzo szybko rozwiały się moje wątpliwości. Wpisałam w Internecie „budowa kominka kaflowego” i zobaczyłam wyniki zupełnie mnie zadowalające. Co prawda zdawałam sobie sprawę z tego, że mój kominek kaflowy będzie trochę inny od babcinego pieca kaflowego, ale namiastkę mógł stanowić. Ba! Mogłam mieć nawet zapiecek – wszystko to tylko kwestia pieniądza.

Moja babcia nie widziała mojego nowego domu, niestety, ale za to widziała go moja siostra i mój brat. Oboje byli zachwyceni. Nie myliłam się stawiając, że usiądą najbliżej ciepełka mimo iż miejsca wszędzie dużo. Oni też mają piękne wspomnienia.